|||

ZAKUPY, CZYLI GALERIE HANDLOWE PRYWATNIE …

Dzisiejszy temat nie jest taki oczywisty, trochę z pograniczna prywatnego, trochę jednak zahaczający o tematyke zawodową, … jak to zazwyczaj u mnie.

z życia wzięte

Byłam niedawno w jednej z Galerii Handlowych, w ramach odświeżenia i wymiany zawartości szaf, bo dziecko przecież rośnie. Nie ukrywam, nie jestem fanem zakupów, chodzenia po sklepach i Galeriach Handlowych, idę tam tylko, gdy jest konkretna potrzeba i już nie da się dalej przesuwać wizyty. W związku z tym, że jestem rzadkim bywalcem, zakupy są frustrujące, bo zawsze uzbiera się spora suma, a dodatkowo jest duże zmęczenie z powodu chodzenia, szukania, czekania, hałasu, oświetlenia, itp….

No właśnie, czekanie … To jest główną przyczyna do napisania tego bloga. Jak już wreszcie doczekałam się, aż moja nastoletnia córka wybierze sobie zestaw do przymierzenia, obładowane wieszakami uwzględniając niedopasowaną rozmiarówkę, znalazłyśmy przebieralnie i stanęłyśmy w kolejce … Było to jakieś popołudnie, albo sobota, więc oczywiście było sporo ludzi w całej Galerii. Kolejka była niemała, ale uznałam, że skoro zakupy obiecałam od jakiegoś czasu i już tam byłyśmy, to nie wyjdziemy z pustymi rękoma.

Byłyśmy w kolejce chyba na piątej pozycji, w dość ciasnym przejściu, zaraz pod linią lamp mocno świecących i grzejących, w jakimś narożniku sklepu, gdzie nie było już żadnego ruchu powietrza, czy minimalnego przeciągu. Kolejka praktycznie była niezmienna przed nami, kabin w przymierzalni 3 lub 4-ry. Przez czas oczekiwania, gdzie nic się nie zmieniło, za nami doszło jeszcze kilka osób. Wieszaki z ubraniami ciężkie, im dużej stałyśmy tym były cięższe … Stałyśmy tam chyba 30-40 min., żeby przymierzyć kilka ubrań i wybrać finalnie 2-3 rzeczy to zakupu. Szczerze mówiąc, gdyby to było tylko dla mnie, zostawiałabym wszystko i wyszła niczego nie kupując. Ciekawe, czy jest dużo takich klientów, którzy za powodu złej organizacji przymierzalni rezygnują z zakupu. Kiedy już była nasza kolej, weszłyśmy do małej kabiny przebieralni, dusznej, a nawet lekko śmierdzącej, bo było gorąco w sklepie.

o co mi chodzi ?

Zmierzam właśnie do tego.
– drodzy Projektanci sklepów, Właściciele, Managerowie …

To jest w pewnym sensie zaskakujące. Urządzacie sklepy, gdzie jest pełno stanowisk z ubraniami, gdzie każdy model jest wywieszony w wielu sztukach. Na wejściu zawsze jest ustawione coś co ma przyciągnąć i zachęcić Klienta do wejścia i co ma go wciągnąć do buszowania miedzy wieszakami. Natomiast ten bardzo istotny punkt w procesie zakupu, który odbywa się w przymierzalni, gdzie wtedy Klient decyduje, przymierza, próbuje się przekonać patrząc w lustro, że „tak, muszę to kupić” jest traktowany byle jak. Sama wiele lat temu robiąc projekt dla znanej marki jeansowej kącik z kabinami „wciskaliśmy” gdzieś w narożnik, bo ważna była wielkość sali sprzedaży i zachowanie stylistyki sklepu firmowego. Przymierzalnie były robione tak z obowiązku, zaprojektowane na minimum wymiarowe.

Oczywiście są dzisiaj sklepy, które jednak strefę przymierzalni zaczęły organizować inaczej niż kiedyś. To zajmuje więcej miejsca w powierzchni sprzedażowej wystawowej, ale jest to dalej powierzchnia sprzedażowa, bo z tego korzysta Klient i tam decyduje o zakupie. Według mnie trzeba trochę zmienić filozofię sprzedaży i podejścia do Klienta. Nie wystarczy tylko mała „zajawka” w witrynie wciągająca Klienta, trzeba też podnieść komfort robienia zakupów, przecież zależy Wam na sprzedaży. Sklepów i butików jest wszędzie pełno, każdy zabiega o Klienta. Warto wziąć to pod uwagę przy organizacji sklepu, zwłaszcza jeśli są to duże sieciówki, które zajmują duże lokale usługowe, często na podzielone dodatkowo na piętra.

Myślę, że nie jestem odosobniona ze swoimi odczuciami sfrustrowanego, zmęczonego Klienta z powodu kolejki do przebieralni, gdzie jest duszno, gorąco, plecy bolą od stania i trzymania wieszaków, gdzie nie ma jak przysiąść lub przynajmniej się oprzeć i cała przyjemność zakupu nowego ciuszka znika, …

Podsumowując

Wytypowałam kilka punktów od siebie, jako warte do rozważenia przy organizacji sklepu:

Lustra w strefie sprzedaży wystawowej – nie wszystko trzeba przymierzać w przymierzalniach, gdzie są lustra. Dziwne jest to, że w niektórych sklepach nie ma luster wkomponowanych między grupami ubrań, żeby przymierzyć kurtkę, czy żakiet, nie trzeba robić kolejki do przymierzalni.

Przymierzalnie – strefa oczekujących w kolejce – albo pufy, albo rodzaj relingu do oparcia się, może powieszenia wieszaków z rzeczami do przymierzenia. Oświetlenie nie może grzać nad głowami, warto stosować oprawy ledowe.

Przymierzalnie – kabiny – trzeba wziąć pod uwagę, że często wchodzi się we dwie osoby, poza tym: wieszaki na rzeczy do przymierzenia i wieszaki na ubrania własne, miejsce na torbę, pufa lub ławka żeby usiąść, lustro duże, ale również lustro żeby zobaczyć się z tyłu. To daje całkiem duży rozmiar kabiny, określam to jako naprawdę minimalny wymiar 1,6×1,4m. To tez powinno być dostosowane do asortymentu sklepu, rodzaju klientów, lokalizacji, ogólnych proporcji całego lokalu, itp. Biorąc pod uwage jeszcze kobiety z wózkiem dziecięcym, osoby na wózkach, inwalickich, wówczas przestrzeń przebieralni zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.

Wentylacja, klimatyzacja – proszę, nie oszczędzajcie na instalacjach w obszarach przymierzalni, to jest tak samo ważne jaki i miejsce stałej pracy. Kabiny są otwarte od góry, ale samo chłodzenie nie wystarczy, ruch powietrza musi być zapewniony.

Życzę udanych zakupów i przyjemnie spędzonego czasu, nawet jeśli wasza córka postanowi wymienić cała swoją garderobę 🙂

Jeśli ktoś jest zaintereowany, służę pomoca w zakresie zaplanowania przestrzeni usługowych, handlowych, jak i równiez prywatnych. Chcesz porozmawiać, zapraszam do kontaktu,
https://www.naffy.io/foczyca/konsultacja-1-razowa-w-zakresie-projektowania-mieszkania-lub-domu-czas-trwania-60min-Lpx

Podobne wpisy